poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 3. Poniżyć głupią szlamę, Granger

         - Impreza niespodzianka dla McGonagall? To mógł wymyślić tylko idiota. – Ginny skwitowała przy śniadaniu opowieść Hermiony.
            - Tak, Malfoy. – odpowiedziała panna Granger, a Ashley zakrztusiła się sokiem pomarańczowym. Hermi energicznie poklepała ją po plecach. – Lepiej?
            - Już tak, dzięki. Więc wracasz do szkoły? – Ash wstała od stołu i zaczęła zmywać naczynia.
            - Tylko na weekend, w niedzielę wieczorem wrócę do domu.
            - A dziś masz czas przed pracą?
            - Mam dopiero na drugą zmianę, Gin.
            - Pójdziesz ze mną na Pokątną? Potrzebuję nowej szaty do pracy.
            - Jasne, za pół godziny będę gotowa. – Hermiona poszła do swojego pokoju i dokończyła poranną toaletę.
            Po trzydziestu pięciu minutach młode czarownice wyszły z domu i w pobliskiej alejce teleportowały się do Dziurawego Kotła.
            - Ginny, Hermiona!
            - Hanna, jak miło Cię widzieć. – przyjaciółki podeszły do kontuaru, gdzie panna Abbott czyściła kufle do piwa.
            - Jak się masz? – zapytała uśmiechnięta Ginny i usiadła na wysokim krześle.
            - Wszystko dobrze, jak widzicie pracuję tutaj i w Trzech Miotłach.
            - Wiem, wiem. – przytaknęła Hermiona. – Harry mi wspominał. Będziesz na przyjęciu dla McGonagall?
            - Powinnam się pojawić, na kilka godzin. Ale wiesz, interes to interes. Bardzo się cieszę, że was widzę, dziewczyny.
            - Hanna, możesz mi donieść jeszcze jedno piwo? – odezwał się jeden z klientów.
            - Przepraszam was, Moje Drogie. Klienci wzywają.
            Dziewczyny po chwili znalazły się na ulicy Pokątnej, gdzie jak zawsze panował wesoły harmider. Głosy czarodziejów zagłuszały pohukiwania sów i odgłosy innych zwierząt. Hermiona zawsze z wielką radością odwiedzała to sentymentalne dla niej miejsce. Przed oczami miała wyraźne obrazy, gdy była jeszcze uczennicą Hogwartu i przychodziła tutaj, razem z rodzicami i przyjaciółmi, na zakupy. Wciąż pamiętała zapach nowych książek z księgarni Esy i Floresy, które z przyjemnością czytała do późnej nocy. Przyjaciółki weszły do sklepu Madame Malkin, gdzie już po dwudziestu minutach uśmiechnięte wyszły z nową szatą dla Ginny.
            - Hermiona, idziemy na ciastko i kawę?
            - Jeśli tylko masz ochotę. – Hermi założyła duże, przeciwsłoneczne okulary. Mimo końca września pogoda sugerowała środek lata. Kobiety usiadły przy stoliku pod dużym, żółtym parasolem.
            - Co dla was, Piękności. – syn Pana Floriana Fortescue przejął po zmarłym ojcu lodziarnię.
            - Marcus, czy Ty podrywasz każdą klientkę? – zaśmiała się Ginny.
            - Tylko te najpiękniejsze. – uśmiechnął się, w jego mniemaniu, czarująco.
            - Dobrze, rozumiemy. – Hermionie dopisywał dobry humor. – Ja poproszę truskawkową fantazję i sok pomarańczowy.
            - Dla mnie mrożoną kawę i ciastko z dyni.
            - Oczywiście, już podaję, moje Piękne. – Marcus znikł za drzwiami lodziarni.
            - Gin, chyba wpadłaś Marcusowi w oko. – Hermiona uśmiechnęła się.
            - Tak samo jak każda inna dziewczyna. – Wesley’ówna pokazała jej język. – Poza tym, spotykam się z Blaise’m od jakiegoś czasu. – powiedziała bardzo szybko Ginny i spojrzała w niebo wyraźnie zaczerwieniona.
            - TYM Blaise’m?
            - Jeśli masz na myśli Zabini’ego to tak, z tym.
            - Ginny, jak to się stało? I dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję?
            - Ciii, Marcus idzie.
            - Truskawkowa fantazja i sok pomarańczowy i kawa mrożona i ciastko z dyni. – chłopak postawił zamówienie na stoliku. – Gdybyście bardzo za mną tęskniły to jestem już obok. – na odchodne chłopak posłał im buziaka. Dziewczyny tylko się uśmiechnęły.
            - Dobra, już poszedł. Więc?
            - No co. Spotkaliśmy się kilka miesięcy temu na jednej imprezie, drugiej, trzeciej i kolejnej. Zaczęliśmy wspominać dawne czasy, trochę flirtować a jak ostatnio byłam u rodziców to okazało się, że Blaise też ich odwiedził, bo miał sprawę z Ministerstwa do taty i on...wyraźnie dał do zrozumienia moim staruszkom, że się spotykamy.
            - A oni co na to? – Hermiona upiła łyk soku.
            - Szczerze to nawet się ucieszyli, że kogoś mam. Myślę, że ciągle przezywają moje rozstanie z Harry’m. Blaise, jak później powiedziała mi mama, stał się bardzo odpowiedzialny, pracuje w Ministerstwie, jest dyrektorem Biura Aurorów i właścicielem kilku klubów w mieście.
            - No powiem Ci, że ten tydzień zaczyna się ciekawie. Wczoraj się dowiedziałam, że Harry i Neville zaprzyjaźnili się z Draco a moja przyjaciółka spotyka się z Blaise’m. Ciekawa jestem jakie jeszcze niespodzianki czekają na mnie.
            - I co Ty o tym wszystkim myślisz? O mojej nowinie.
            - Wiesz, to jest wasza decyzja. Jeśli jesteś szczęśliwa to ja mogę tylko mocno trzymać za was kciuki. Naprawę, Ginny, cieszę się Twoim szczęściem. A Ron już wie? Wiesz, jak on nie lubił Blaise’a.
            - Ja mu nic nie mówiłam, ale mama pewnie prędzej czy później mu powie o wszystkim. Poza tym Ronowi nic do tego z kim się spotykam. On nikogo nie lubił ze Slytherinu.
            - W sumie masz rację. Ale powiedz, często się spotykacie? – Hermi uśmiechnęła się zadziornie.
            - Nieeeee, czasem odbiera mnie z pracy. No dobra, codziennie mnie odbiera. – dodała widząc minę Hermiony. – I chodzimy razem na imprezy.
            - Odpowiada Ci to?
            - Nie myśl, że my tylko imprezujemy a potem idziemy do łóżka. Blaise naprawdę się zaangażował, traktuje mnie poważnie, a ja jego...też. Nawet zaczął mówić, że chce przedstawić swojej mamie.
            - Ginny, to poważne kroki. Zastanów się czy tego chcesz, pamiętasz jak było z Harry’m.
            - To nie to samo, z Harry’m to była całkiem inna historia i do tego prawie trzy lata temu. Poza tym Blaise nie naciska na ekspresową rodzinę tylko zaoferował mi związek oparty na wspólnym zaufaniu. A co będzie dalej to zobaczymy, co wyjdzie.
            - Myślisz o nim poważnie? Wiesz, dom, małżeństwo, dzieci? Nie teraz oczywiście, ale kiedyś tam.
            - Nie wiem, na razie jest mi dobrze tak jak jest. – Ginny podparła głowę ręką. – Ale chyba się zakochałam.
            - Gin, uszczypnij mnie, bo ja chyba nie wierzę w to, co słyszę. – Hermiona uśmiechnęła się szeroko. – Ty? Zakochana?
            - Wiem, to brzmi idiotycznie, ale tak wyszło. – panna Weasley się zarumieniła.
            - Długo się spotykacie?
            - Będzie jakoś trzy miesiące.
            - Czemu mówisz mi dopiero teraz?
            - Chyba nie miałam odwagi wcześniej. Nie gniewasz się?
            - Nie potrafię się na Ciebie gniewać, Weasley. Ale z decyzją o ślubie nie zwlekaj, w końcu jako Twoja druhna muszę się odpowiednio przygotować.
            - Masz to jak w banku, Granger. – Ruda pokazała jej język. – Poza tym, nie spiesz się tak, bo szybciej Ty wyjdziesz za mąż nią ja.
            - Na pewno, przypominam Ci, że to Ty masz potencjalnego przyszłego męża a nie ja.
            - Przesadzasz, Hermi. Kto wie, może Twój Jedyny idzie właśnie obok mojego chłopaka? – Ginny założyła ręce i uśmiechnęła się zadziornie.
            - Co? O czym Ty mówisz? – Hermiona odwróciła się w stronę, gdzie patrzyła się Ginny i równie szybko odwróciła się z powrotem do swojej przyjaciółki. –Ginny! Jak się dowiem, że Ty to ustawiłaś to Cię zamorduję! – dziewczyna syknęła ze złością.
            - Niczego nie ustawiłam. Nie wiedziałam, że oni tu będą.
            - Zabiję Cię! – dziewczyna wypowiedziała to bezgłośnie w stronę przyjaciółki, która już machała do nadchodzących mężczyzn. Hermiona zbladła ze strachu, gdy tylko go zobaczyła cały ból i strach wrócił z podwójną mocą. Przypomniała sobie każdą przepłakaną noc, każdą próbę ignorowania zaczepek i każdązłość, że znów nie wytrzymała i dała się sprowokować. A co jeśli na powitanie zacznie swoją tradycyjną grę Poniżyć głupią szlamę, Granger? Harry mówił, że Draco się zmienił, zaprzyjaźnił się z nim i Neville’m. Ale w końcu Neville to czarodziej czystej krwi, a Harry półkrwi. A ja nie, pomyślała Hermiona. Na całe szczęście dziewczyna szybko odzyskała zdrowy rozsądek i udało jej się pohamować emocje. Wzięła dwa głębokie oddechy. Te czasy już dawno minęły, teraz status krwi nie jest priorytetem.
            - Cześć, Kochanie!
            - Witaj, Ginny. – Blaise pocałował swoją dziewczynę w czoło. – A ta pani w okularach jak mucha to chyba nasza wzorowa uczennica, Hermiona Jane Granger.
            - Masz dobrą pamięć. Hej. – Granger, mimo całej sytuacji, szybko wrócił dobry humor.
            - Cześć, dziewczyny. – przyjaciel Blaise’a usiadł pomiędzy Hermioną a Zabini’m.
            - Hej, Draco. – odpowiedziała Hermiona, bo Ginny była zajęta witaniem się ze swoim chłopakiem. Nie odważyła się spojrzeć na niego.
            - Co tu robicie, dziewczyny? – zapytał Blaise, gdy skończył zajmować się Ginny.
            - Zakupy, Kochanie.
            - No tak. – skwitował Blaise. – My zabijamy nudę, mamy dziś wolne w Ministerstwie. Ale widzę, że znaleźliśmy towarzystwo na resztę dnia.
            - Raczej beze mnie, za półtorej godziny zaczyna się mój dyżur.
            - Pracujesz w Szpitalu Św. Munga? - zapytał Draco.
            - Tak, to mój drugi dom. - brunetka uśmiechnęła się lekko.
            - Pracoholiczka? - Blaise już próbował ciastko z dyni, które zamówiła jego dziewczyna. - Zupełnie jak młody Malfoy. Jak nie Ministerstwo to hotel.
            - Jesteś właścicielem hotelu? - zagadała Ginny, próbując zabrać Zabini'emu swoją porcję ciasta. - Zamów sobie!
            - A żeby tylko jednego. - odpowiedział za przyjaciela Blaise. - On jest właścicielem sieci hoteli. Na pewno widzieliście niejeden hotel El Corazón del Dragón. To tego Pana. - Blaise wskazał łyżeczką na Draco. – No i nie wspomnę o jego liniach lotniczych.
            - Mam wrażenie, że reklamujesz mnie. - skwitował Malfoy, na co jego przyjaciel wzruszył ramionami.
            - Czekaj, czekaj. Byłam dwa lata temu w Barcelonie w hotelu o takiej nazwie. I nikt nie pytał mnie o to czy jestem czarownicą.
            - Widzisz, Hermiona, czasy i ludzie się zmieniają.
            - Najwyraźniej. - dziewczyna odpowiedziała mu uśmiechem. Jego odpowiedź całkowicie zbiła ją z tropu. Czy to możliwe, że chłopak pochodzący z rodziny, która zawsze broniła czystości krwi, pozwalał aby gośćmi w jego hotelu byli także mugole? Z drugiej strony, może faktycznie czasy i ludzie się zmieniają. Może Harry miał rację? Przecież siedzi obok niej już kilka minut i ani razu jej nie obraził. Hermiona, korzystając z założonych okularów przeciwsłonecznych, postanowiła przyjrzeć się ukradkiem Draco. Chłopak ubrany był w sprane jeansy, granatową koszulę i markowe, czarne adidasy. Na prawej ręce miał zegarek, którego logo również nie należało do tanich. Na głowie chłopaka panował artystyczny nieład, blond kosmyki sterczały we wszystkich kierunkach, kilka opadało na czoło, co dodawało mu zadziornego wyglądu. Najbardziej Hermionę zadziwiły jego oczy. Były radosne, dobre i tak dziwnie znajome. Nie dopatrzyła się w nich zła i pogardy, z którą tak często na nią patrzył. Z rozmyśleń wyrwał ją głos Malfoy'a.
            - Już skończyłaś na mnie zerkać?
            - Nie wiem o czym mówisz!
            - Tak? To dokąd poszli państwo Zakochani?
           - Poszli? - dopiero teraz Hermiona zauważyła, że miejsca na przeciwko niej są puste.
            - Wydało się. - chłopak zaśmiał się. - Daj, zdejmiemy te okulary. - nie pytając jej o pozwolenie Draco zdjął okulary Hermiony i położył je na stoliku. - Od razu lepiej. A Blaise poszedł z Ginny zamówić drugie ciasto z dynią, bo pierwsze zjadł prawie sam. Cieszę się, że będziesz na przyjęciu dla profesor McGonagall.
            - A skąd... No tak, zapomniałam, że przyjaźnisz się teraz z Harry'm.
            - Widzisz, jak się porobiło. - chłopak podparł głowę ręką i patrzył się na brunetkę.
            - Ciągle nie mogę w to uwierzyć. - zaśmiała się. Ona ma piękny uśmiech, pomyślał Draco. - Wiesz, przypomniały mi się wasze potyczki z czasów szkoły.
            - Też je często wspominamy. - również Malfoy zaczął się śmiać na wspomnienie jego dawnych relacji z Potter'em
            - O czym tak rozmawiacie? - do stolika podeszła Ginny. Po chwili dosiadł się również Blaise.
            - Wspominamy szkołę. - odpowiedziała Hermiona. - Miło się z wami siedzi, ale praca wzywa.
            - Już uciekasz? - zapytał Draco. Hermiona miała wrażenie, że w jego głosie usłyszała cień zawodu.
            - Za godzinę zaczynam dyżur.
            - Poczekaj, odprowadzę Cię. 


--------------
Tak, wiem Ginny i Blaise razem. Ale uwielbiam ich w takim połączeniu! :)
Dziękuję za wszystkie komentarze! 
Zachęcam Was także do polubienia opowiadania na fb - https://www.facebook.com/pages/hgranger-dmalfoyblogspotcom/616617138377926?fref=ts

21 komentarzy:

  1. Uhuhuhu! Jaki świetny blog! Niezawodne stowarzyszenie DHL mi go wskazało! :) Ja tez lubię paring Blaise + Ginny. Czekam na kolejny rozdział!
    Pozdrawiam i życzę weny!
    Nadya.

    Jeśli masz ochotę, wpadnij do mnie. Też piszę Dramione, lecz w innej odsłonie ;) http://hermionadracoocaleni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :P Dobrze, że jeszcze sprawdziłam twój blog :P Dobrze, że połączyłaś Blaise i Ginny.
    Czekam na następny rozdział!
    Pozdrawiam,
    Crazy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj zaczęłam czytać twojego bloga i jest oczarowana :) Historia pomimo, że ma dopiero 3 rozdziały strasznie mi się podoba i już się nie mogę doczekać co dalej :D
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak w wejściu już napisze :
    Cudny rozdział, już nie mogę doczekać się następnego :)
    Ah... Draco taki czarujący, miły dla Hermiony, normalnie ubierający się bez żadnych czarnych garniaków oraz hm... ludzki w uczuciach... UWIELBIAM <3
    Cudny rozdział, a jeszcze lepszy pewnie będzie, kiedy w końcu dowiemy się o braciszku Ashley na przyjęciu u McGonagall :D
    Już się nie mogę doczekać ! :3

    Powodzenia w dalszym pisaniu u życzę weny !

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie :) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Życzę weny:*

    -AGS

    OdpowiedzUsuń
  6. I ją odprowadzi, oooo, fajnie, fajnie, nie moge się doczekać. Także kocham Ginny i Blaise'a <3 Czekam na nexta i zapraszam na nowość u siebie http://wbrewwszystkim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadłam przez przypadek na tego bloga, ale już mi się podoba. :D Masz bardzo fajny styl pisania, lekko się czyta i po skończeniu odczuwa się pewien niedosyt. Tak się dzieje przynajmniej w moim przypadku. ;)
    Tekst dojrzały, nie wyłapałam żadnych błędów, co jest niewątpliwie wielkim plusem. Bravo! ;3
    Całkowita zmiana charakteru Draco jest... zaskakująca, chociaż lepiej sie czyta o dobrym Malfoy'u niż o tym arystokratycznym dupku. ;>
    Mam do Cb jedno pytanie, a mianowicie, ile masz lat? Wiem, że o wiek sie nie pyta, ale piszesz bardzo dobrze, nawet rewelacyjnie i po prostu ciekawość mnie zżera. ;D
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział, a już teraz dodaje Cię do obserwowanych. ;)
    Pozdrawiam,
    Fioletoowa

    http://szukajacszczesciawmilosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ciagle sie zastanawiam, ile jeszcze dni zostalo do urodzin Ashley i jak zareaguje Hermiona na info, ze Draco jest bratem jej przyjaciolki ;]

    No to czytam dalej...

    OdpowiedzUsuń
  9. cudnie piszesz :D a tak wgl to też uwielbiam Ginny + Blaise <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja kocham parring Ginny - Blaise. Dla mnie ta para jest idealna.
    fragment: " Kto wie, może Twój Jedyny idzie właśnie obok mojego chłopaka " po prostu zwalił mnie z krzesła, śmiałam się do telefonu jak idiotka! :)) poczucie humoru - kolejny plus! Draco to niezły biznesmen. Nie powiem, podoba mi się jego postać, chociaż mam wrażenie, że jest troszkę wyidealizowany - musi mieć przecież jakąś wadę, nie? :D. Ale, co do tego zerkania Hermiony na niego, to też myślałam, że mój brzuch nie wytrzyma, normalnie uwielbiam Cię za to. Rozdział lekki i sympatyczny takie lubię! Dobrze, że nie musiałam czekać na kolejny rozdział bo chyba bym nie wysiedziała w miejscu - co oni na tym spacerze wymyślą! :) lecimy dalej.

    Zou.

    OdpowiedzUsuń
  11. No jak zawsze super. Lubię połączenie Ginny-Blaise. Zawsze coś z tego wychodzi i nigdy nie jest nudno. Jeśli chodzi o rozdział to jest taki lekki i szybko się go czyta. Lecę czytać dalej!

    Laura.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem idiotką.
    Totalną idiotką.
    Przy każdym twoim rozdziale wyję jak krowa.
    Ze szczęścia oczywiście.
    Pozdrawiam ,psychiczna czytelniczka.

    PS:Też kocham Ginny i Blaise razem :))) <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się to opowiadanie :-)
    Czytam dalej. Domi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oh! Kolejny wspaniały rozdział! <3 Czy Tobie kiedykolwiek zdarza się napisać coś nieciekawego bądź chociaż przeciętnego? : D
    ~ Cherie

    OdpowiedzUsuń
  15. Tytuł rozdziału mnie zaintygował ale pasuje moim zdaniem do rozdziału. Skąd ty bierzesz te pomysły?

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana... Kocham Zabiniego i Ginny razem.... hmm Dracuś takli milusi... Cudownie... Czytam dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć i czołem! ;)
    Każdy rozdział jest coraz lepszy, na serio. Myślę, że zyskałaś stałą czytelniczkę! :D Jak ty to robisz? ;>
    Jailie ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Twój blog jest świetny! Piękny szablon, ładne tło i dobra czcionka. Naprawdę super. Opowiadanie cudowne. I Draco taki milusi dla Hermiony... Chyba się zakochałam w Twojej historii... <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Też kocham połączenie Ginny i Zabini'ego. Cudnie od razu mi się blog spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  20. Blaise i Ginny !!!!!!!!!!! Po Dramione to mój ulubiony parring.

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twoją opinię! :)