sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 4. Nie chciał odnawiać znajomości z Hermioną z kłamstwem na sumieniu

      Niespodzianka! Notka dwa dni wcześniej! 
      dziękuję za wszystkie komentarze :)
-----------------------------

      Hermiona i Draco szli powoli ulicami Londynu, brunetka była zdziwiona z jaką łatwością przychodziła jej rozmowa z dawnym wrogiem. Zastanawiała się szczerze, czy to są Ci sami uczniowie Hogwartu, Granger i Malfoy, którzy w czasach szkolnych nie odpuścili żadnej okazji do konfrontacji i wzajemnych złośliwości. A teraz rozmawiali spokojnie, żartowali i śmiali się. Zachowywali się jak starzy, dobrzy znajomi, którzy nie widzieli się od lat i rozmową próbują nadgonić stracony czas. A status krwi nigdy nie istniał. Rozmawiali głównie o tym jak potoczyli się ich losy po szkole. Dziewczyna opowiadała o tym jak rozpoczęła pracę w szpitalu św. Munga, a Draco opowiadał jej o pomyśle założenia sieci hoteli i linii lotniczych. Jak się okazało w Ministerstwie był prawą ręką Blaise’a, kiedy przyjaciel go potrzebował służył radą. Młody Malfoy nie chciał na stałe wiązać się z pracą w Ministerstwie. Nie chciał iść w ślady ojca. Nawet okazało się, że Dziedzic fortuny Malfoy’ów sprawnie posługuje się komputerem, pracą w Internecie a także telefonem komórkowym.
        -Ty i mugolskie środki przekazu informacji?
- W końcu wielu z moich klientów, a nawet pracowników to mugole. – tłumaczył.
- Z kim jeszcze utrzymujesz kontakty z czasów szkolnych?
- Blaise, od niedawna Ginny, teraz Ty, Harry, Neville i Pansy.
- Co słychać u Pansy? – obie dziewczyny pogodziły się po zakończeniu szkoły, ale nie utrzymywały ze sobą szczególnie bliższego kontaktu.
- Pansy pomaga w wolnych chwilach pani Pomfrey. – Hermiona zastanowiła się, czy dalej Ślizgonka robi maślane oczy do chłopka. Draco jakby odgadł jej myśli, bo dodał. – Ma męża, syna i drugie dziecko jest w drodze.
Hermiona zauważyła jak wiele kobiet spogląda ukradkiem na jej towarzysza (a niektóre wręcz pożerały go wzrokiem). I szczerze wcale się im nie dziwiła - Malfoy był cholernie przystojny. Akurat to się w nim nie zmieniło. Kilka kobiet spojrzało na nią
z wyraźną zazdrością, co spowodowało u niej niekontrolowany napad śmiechu.
           - Co tak Cię rozśmieszyło?
        - Szczerze? - Draco kiwnął głową. - To spojrzenia tych kobiet, Ciebie pożerają wzrokiem a mnie chcą zabić.
       - Doprawdy? To samo mogę powiedzieć o mijających nas facetach, Granger.
       - Bardzo zabawne. - brunetka zaśmiała się. - Możemy zajść do tej kawiarni, zawsze zachodzę tu przed pracą na latte.
            - Prowadź.
            Po chwili weszli do przytulanie urządzonej kawiarenki, gdzie unosił się pobudzający aromat świeżo zmielonej kawy. Hermiona ustawiła się w kolejce, a Draco usiadł przy jednym ze stolików i przeglądał menu. Jak zauważył na pierwszy rzut oka lokal oferował spory wybór wyszukanych kaw i deserów. Mimochodem spoglądał na dziewczynę, która bardzo zmieniła się od czasu, gdy widział ją ostatnim razem. Stała się bardziej kobieca i naprawdę bardzo ładna. Jej włosy, wciąż kręcone, układały się w fale. Delikatny makijaż podkreślał jej urodę. W kwestii ubioru Hermiona również trafiła w dziesiątkę. Jasne jeansy świetnie pasowały do lawendowej koszulki i miętowego żakietu. Idealnym akceptem były także szpilki na trzy centymetrowej platformie o takim samym kolorze jak żakiet. Hermiona od czasu do czasu lubiła zamienić wygodne baleriny na seksowne szpilki, podkreślające jej długie i zgrabne nogi. Czego dowodem mogła być jej szafa – pełna ubrań, torebek i butów. Zwłaszcza butów. Było w Hermionie coś, czego Draco nie umiał sprecyzować. Coś, co bardzo go zaintrygowało i nie dawało spokoju. Wiedział jednak, że żadna z jego tymczasowych dziewczyn tego nie miała. Nawet Carmen, z którą spotykał się od kilu dni, była bardzo seksowną dziewczyną ale przy Granger bardzo traciła w jego oczach. Do stojącej w kolejce Hermiony podszedł wyraźnie zawstydzony kelner i zaczął z nią rozmawiać, brunetka rzuciła krótkie błagalne spojrzenie na Draco. Mężczyzna domyślił się o co chodzi, wstał i pewnym krokiem podszedł do dziewczyny.
            - Kotku, czy ten pan Ci przeszkadza? – stanął obok Gryfonki i objął ją w pasie.
           - Hmm, nie wiedziałem, że masz kogoś, Hermiona. - kelner był wyraźnie zawiedziony.
            - Tak, ma. A teraz proszę iść zająć się swoimi obowiązkami, bo moja kobieta przyszła tutaj po kawę, a nie tracić czas na rozmowę z panem.
       Gdy tylko kelner zniknął na zapleczu Hermiona nie mogła dłużej powstrzymać śmiechu.
            - No co, powiedziałem coś nie tak?
            - Nie, tylko jego mina... Przepraszam, Draco, że tak wyszło.
            - Tak, to znaczy jak? - uśmiechnął się zadziornie.
            - Nooo...że udawałeś mojego chłopaka, żeby Larry dał mi spokój.
            - Nie ma o czym mówić. Twoja kolej, moja kobieto.
            - Kto to ten Larry? - zapytał Draco, gdy wyszli z kawiarni, w której panna Granger zamówiła dużą latte na wynos.
            - Nie wiem o nim za dużo. Tylko tyle, że ma na imię Larry, jest kelnerem u pani Simon, czasem trafiam na jego zmianę.
            - A wtedy Larry próbuje Cię poderwać. - dokończył Draco. - I coś mi się wydaje, że nie udaje mu się to.
            - I nie uda mu się. - odpowiedziała pewnie Hermiona.
            - Oczywiście, że nie. Jesteś przecież moja. - uśmiechnął się.
            - Nie mów tak. Wiesz co by pomyślała sobie Twoja dziewczyna.
            - Gdybym takową miał. - dodał Draco. Niby spotykał się z Carmen, ale powoli zaczynała mu się już nudzić. I nigdy nie traktował jej poważnie, podobnie jak jej poprzedniczki.
            - Myślałam, że jako ścigający reprezentacji Anglii w Quidditch'a nie możesz się odpędzić od fanek.
            - A to już inna historia. A skąd wiesz, że jestem w reprezentacji? - zapytał wyraźnie zdziwiony.
            - Czytam Proroka Codziennego i często piszą tam o was. Sporo masz na głowie, pomoc w Ministerstwie, hotele, linie lotnicze, Quidditch. - wyliczała dziewczyna.
            - Ciężko pracuję na to co osiągnąłem. I ciągle stawiam sobie nowe cele. Nie zawsze jest to łatwe do osiągnięcia, czasem przeszkadza mi nazwisko.
            - Jak to możliwe? - zdziwiła się dziewczyna. - Myślałam, że wywodząc się z rodziny arystokratycznej, takiej jak Twoja...
            - Nie, Hermiona. - przerwał jej. - Ludzie najbardziej pamiętają to, że mój ojciec był Śmierciożercą. Pamiętają ile złego moja rodzina wyrządziła czarodziejom i mugolom. Dobre uczynki poszły w niepamięć. A wiadomo, jaki ojciec...
            - Przestań. - tym razem dziewczyna stanowczo mu przerwała i stanęła naprzeciwko niego patrząc prosto w oczy. - Ty nie jesteś taki jak on, nigdy nie byłeś! Pamiętasz wtedy, gdy mogłeś zdradzić Harry'ego po tym jak Śmierciożercy nas złapali i przyprowadzili do waszego domu. Nie zrobiłeś tego.
            - Naszego byłego domu. Sprzedałem go zaraz po tym jak ojciec przepisał go na mnie. Za dużo złych wspomnień. Moja matka zawsze starała się mnie ochronić przez Nimi, ale ojciec… On uważał mnie za swojego następcę. Nie przewidział tylko, że jego mentor skończy tak jak skończył. Nie było mi łatwo dorastać w domu, gdzie przez całe życie wpajali mi, że jesteś lepszy od innych i są na świecie ludzie, którzy nie zasługują żeby ich tak nazywać.  – spojrzał w jej brązowe oczy. - Poza tym, Hermiona, ja chcę Cię przeprosić za wszystko. Za szkołę, za to jak Cię traktowałem, za wszystkie głupie docinki. Proszę wybacz mi, bo czuję się z tym okropnie. Tyle razy układałem w myślach przeprosiny ale jak przyszło co do czego to mam w głowie pustkę.
            - Widzisz! Ty nie jesteś taki jak Lucjusz. Jesteś inny, dobry!
            - I do tego przystojny i czarujący. - uśmiechnął się.
            - I baaaaardzo skromny. - dziewczyna odwzajemniła uśmiech i zaczęła powoli iść w stronę szpitala.
          - Prawda? - Draco poszedł za nią. - Uważaj, bo się we mnie zakochasz.
       - Pfff, chciałbyś. A co do przeprosin, oczywiście przyjmuję. - odpowiedziała dziewczyna. W głębi serca wiedziała, że wybaczyła mu już wszystko dawno temu. Przez chwilę szli w milczeniu, Draco poświęcił ten krótki czas na zebranie myśli. Ze zdziwieniem przyznał sam przed sobą, że dobrze się czuje w obecności Hermiony. Biła od niej radość życia i czuł ogromną chęć poznania jej bliżej. Jakie tajemnice skrywa? Co robi w wolnym czasie? Z rozmyślań wyrwał go głos Hermiony:
            - Mogę o coś zapytać?
            - Pewnie, że możesz.
            - Zastanawia mnie jedno, co na to Twój ojciec, że w Twoim hotelu gośćmi są także mugole?
            - Jakkolwiek zabrzmi to dziwnie, myślę że on też się zmienił i przestał gadać tyle o szlachetnym pochodzeniu i tak dalej. Może nie bardzo podoba mu się to jak żyję, ale to moje życie. On nie ma nic do gadania w tej sprawie. A moją decyzję przyjął całkiem spokojnie, jak na niego. Domyślam się, że nie jest całkowicie dumny ze swojego jedynego syna, jeszcze kilka lat temu zostałbym uznany za zdrajcę krwi.
            - Ale te czasy już minęły. I nie wiem, czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie, ale jestem z Ciebie dumna. – Draco uśmiechnął się. – Zobacz, normlanie rozmawiamy a jeszcze sześć, siedem lat temu obrzucilibyśmy się wyzwiskami, zaklęciami i sam Merlin wie czym jeszcze.
            - To prawda, Granger. – powiedział to w stylu dawnego Draco.
            - Nie zaczynaj, Malfoy. – pokazała mu język. – I jesteśmy na miejscu, w tej alejce jest wejście do szpitala.
            - To trzymaj się, widzimy się na przyjęciu dla McGonagall. – Draco nie bardzo wiedział co zrobić z rękoma więc schował je do kieszeni spodni.
            - W piątek, pamiętam. Do zobaczenia. – dziewczyna uśmiechnęła się i weszła w alejkę, gdzie znajdowało się niewidzialne wejście do szpitala.
            Draco po chwili skręcił w następną uliczkę, serce biło mu szybciej. Był zadowolony, że udało mu się dogadać z Granger, ale wciąż nie powiedział jej najważniejszego. Postanowił teleportować się do domu Carmen. Powiedział przecież, że nie ma dziewczyny. Nie chciał odnawiać znajomości z Hermioną z  kłamstwem na sumieniu. 
***

            - Ty zrywasz z Carmen? Jak śmiesz?! Nikt nie zostawia Carmen, to Carmen zostawia innych!!!
            Draco przyglądał się z politowaniem na rozwścieczoną dziewczynę, która chodziła w kółko. Gdyby jej wzrok mógł zabić na pewno już dawno leżałby martwy na podłodze w jej kuchni. Mówienie o sobie w trzeciej osobie doprowadzało go do szewskiej pasji. Ale nie ukrywajmy, spotykał się z nią z innego powodu.
            - Dobrze wiedziałaś w co się pakujesz. Układ był prosty, awans przez moje łóżko. – chłopak oparł się o framugę kuchennych drzwi. – Nie rozumiem po co te nerwy.
            - Znalazłeś sobie nową dziwkę do wypromowania??!!
            - Słoneczko, uwierz mi, ja nie muszę ich szukać. Same do mnie przychodzą. – chłopak zaczynał się nieźle bawić.
            - I co, nowa dziwka jest lepsza od Carmen? – blondynka podeszła do niego i położyła rękę na jego męskości. Zaczęła go masować przez spodnie.
            - Musisz się mi przypomnieć to powiem Ci która wypada lepiej. – dziewczyna zaczęła rozpinać jego koszulę. – Tylko pamiętaj, po wszystkim z nami definitywny koniec.
            - Carmen osobiście wykopie Cię z jej życia.
***

            Ron Weasley wrócił z pracy i od razu udał się do swojej sypialni. Usiadł przy niewielkim biurku, które stało przy szafie. Wyjął z szuflady plik kopert, która każda była zaadresowana do niego. Listy od niej. Wszystkie znał na pamięć, jednak żadnego nie był w stanie wyrzucić. Na żaden list nie odpisał – nie chciał i nie potrafił ubrać w słowa tego, co czuje. Żal, złość, gniew, niemoc, miłość? Sam nie wiedział. Postanowił dłużej nie uciekać, trzeba stanąć z tym uciążliwym problemem twarzą w twarz, a święta Bożego Narodzenia będą do tego odpowiednim momentem. Wyjął czysty pergamin i po chwili zabrał się do pisania listu. Słowa przychodziły mu łatwo, w końcu tyle razy układał je w głowie. Gdy skończył zwinął pergamin i schował go do koperty, którą zaadresował na adres Ravensbury Road 27, London. Ron schował list do szuflady i uznał, że wyśle go jutro używając jednej z wielu sów z pracy. Po chwili usłyszał, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wyszedł się przywitać.
            - Cześć, Kochanie. – kobieta uśmiechnęła się i podeszła do Rona, całując go w usta.

            - Hej, Nicolett. Dobrze, że jesteś już w domu.

19 komentarzy:

  1. Muzyka na Twoim blogu mnie oczarowała. Chodzi mi o "Rose's theme". Tak mi się miło zrobiło :) Pasuje mi do Dramione :)
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału <3
    Dodaję Cię do polecanych.

    Pozdrawiam, Pearl.
    http://dramione-jar-of-hearts.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest genialny, nawet nie wiem co mi się konkretnie podoba, ale jest świetny :D Mam nadzieje, że nowy ukarze się niebawem, bo już się nie mogę doczekać :)
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdzial swietny, czekam niecierpliwie na urodziny Ashley c;

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż by tutaj napisać? Weny już nie mam. Mogę tylko tyle: Spodobało mi się :D
    A tak w ogóle, jak tutaj wyżej już piszą to ja też się dopiszę ! :D xd . Masz dobry gust do melodii :) Mamy prawie taki sam. W 99% identyczny :D . Najbardziej mi się podobają te z Titanica <3
    Pozdrawiam i weny! :D
    Kaja Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :P Draco mógł zerwać z tą dziewczyną trochę delikatniej, ale to Malfoy, więc nie wymagam tego od niego.
    Fajny szablon :)
    Czekam na następny rozdział i pozdrawiam,
    Crazy

    OdpowiedzUsuń
  6. Komentuję z opóźnieniem. Więc rozdział świetny, Draco jest taki jak powinien być, czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaam ! :D
    Przyszłam, przeczytałam i jestem zachwycona :3
    Rozmowa Dracona z Hermioną wyszła uroczo, jeszcze to udawanie pary przed tym kelnerem :) Cudo ! Mi by już się zagotowało i pewnie moje serce wyrwałoby się z piersi, gdyby mnie TAKIE ciacho przytulało *-* <3
    Trochę nie zrozumiałam końcówki, kiedy Draco jest u tej Carmen, ale pewnie w następnym rozdziale zaczaję o co chodzi, a jak nie to jeszcze raz przetrawię ten kawałek ;)
    Jeszcze raz, świetny rozdział ! :)

    Powodzenia w dalszym pisaniu i życzę weny i to dużo ! :)

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess.

    P.S. - Fajny ten szablon, choć tamten jak dla mnie bardziej wymiatał. I to na maksa *-* Szkoda, że zmieniłaś, ale pewnie tak chciałaś, więc nie będę nic tu gadała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... Rose's theme jest świetne, rozpuszczam się w tej melodii <3 *o*

      Usuń
  8. Matko, jakie opóźnienie! Wybacz, ale szczęśliwi czasu nie liczą i wciąż wydawało mi się, że jest środa, a tu już sobota! ;)
    Wspaniały rozdział, bardzo jestem ciekawa, co Ron napisał w tym liście, a na Draco jestem zła, bo powinien definitywnie z Carmen zerwać, a nie tu jakieś romanse znów odstawiać! XD
    Czekam na kolejny rozdział, a teraz biorę się za czytanie miniaturek :D
    Pozdrawiam,
    Fioletoowa

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć ;)) Dopiero dzisiaj odkryłam twój blog. Jest cudowny. Piszesz naprawdę bardzo ładne opowiadania. Jak na razie jest to pierwszy blog, który mnie tak oczarował. Mam nadzieję, że te słowa dały ci choć trochę otuchy i będziesz nadal tak pięknie pisać ;))
    Btw. Muzyka jest zajebista !!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak jak podejrzewałam - przeprosiny! :) sam tytuł rozdziału o tym mówi. :) fajnie to rozpisałaś, przedstawiłaś jego rodzinę - prawie :D - w nie tak złym świetle jak to zazwyczaj wszyscy (np. ja) robią :d. Zmiana Hermiony - lubię to nawet bardzo! :) ich sprzeczki - bezcenne, uwielbiam jak sobie docinają, ale jednak wiedzą, że to nie na prawdę. Draco udający jej chłopaka - robi się ciekawie :D. Co do tej całej Carmen - phi, to sobie zakończył znajomość, okropny. Jakby nie mógł jej normalnie zostawić :c. Wzmianka o Ronaldzie również mi się spodobała - ciekawość mnie ogarnęła, co na to Hermiona! :)

    Zou.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapomniałam napisać na samym początku: muzyka- coś wspaniałego... Tak pasuje do tego opowiadania i do Dramione. Oczarowała mnie. A jeśli chodzi o rozdział to już nie wiem co pisać... Weny zabrakło. Piszesz bardzo fajnie i oby tak dalej. :D Malfoy jak zawsze zrywając z dziewczyną zachował się jak........... . Ale Malfoy to Malfoy. :)

    Laura.

    OdpowiedzUsuń
  12. Co tu dużo pisać? Powiem wprost - rozdział ZNOWU genialny! <3
    ~ Cherie

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem...napiszę tak GDZIE JA BYŁAM GDY ROZDAWALI TAKI TALENT DO PISANIA?!?!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uhhh... Bardzo mi sie podoba... Każdy rozdział jest nie zwykły :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy kolejny wpis?Już się jakiejś fajniej miniaturki nie moge doczekać.Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne naprawdę cudowne. Tylko czy to nie dzieje się zbyt szybko? Mam na myśli Hermionę i Draco. Ledwo co się spotkali po tylu latach, a już zaczynają się flirty i mówienie do siebie tekstów typu: "uważaj bo się we mnie zakochasz"?
    Oczywiście nie krytykuję Twojego bloga, wyrażam tylko swoje zdanie. Mimo wszystko uważam że opowiadanie jest świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  17. genialny pomysł na fanfick, historia mnie urzekła, jednak twój styl pisania jest troszkę za banalny, dialogi są oklepane. Jednakże nie masz się co strofować, tylko więcej ćwiczyć.

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twoją opinię! :)